czwartek, 30 sierpnia 2012

Dance with me...cz.16



  CZĘŚĆ 16

    *Megan*

Mam zupełny mętlik w głowie.Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.Jestem wkurzona na max'a.Moja szansa na zrobienie kariery właśnie legła w gruzach.I to przez tą przekletą kostkę.Może to i dobrze?Coś czuję,że nie łatwo pracowałoby mi się z tymi kolesiami.Byli zabawni i całkiem inni niż sobie wyobrażałam.Jednak pod koniec potwierdziły się moje obawy.To banda rozpieszczonych snobów!Nie stać ich nawet na powiedzenie"Pa",albo chociaż "Pocałuj mnie w dupę"! Nic!Zero!Po tym jak rozpoznałam Harry'ego...Nadal nie mogę przyjąć do wiadomości,że to ten słynny Harry Styles.Okey,nieważne...A więc: Po tym jak rozpoznałam Harry'ego myślałam,że to wszystko będzie wyglądało inaczej.Najwyraźniej myślenie mi szkodzi,bo on bo wyszeptaniu kilku miłych słówek,zachował się jakby było mu wstyd się do mnie przyznać.Niech spada!Nie potrzebuję litości!

Nie obejrzałam się już wiecej za nimi.Poprostu bez słowa wyszłam z Domu Kultury i wywalając plakietkę z numerkiem weszłam do samochodu.Prawie całą drogę spędziłyśmy w milczeniu.Ja gapiłam się w szybę,jedząc batonik zbożowy i popijając wodą.Alice zaś była skupiona na jaździe.Jako moja przyjaciółka dobrze wiedziała,że nie ma ochoty na dyskusje.Gdy tylko dotarłyśmy na miejsce,uściskałam przyjaciółkę na pożegnanie i złapałam za torbę.

Al:Zadzwonię jutro.-oznajmiła.
Ja:Okey...-przytaknęłam,powoli wychodząc z samochodu.

Zatrzasnęłam drzwi i spojrzałam za odjeżdząjącym wozem Alice.Wzięłam głęboki oddech i zdobyłam się na pierwsze kilka kroków w stronę domu,które okazały się bardzo bolesne.Przekręciłam klucz w zamku i weszłam do środka.Szybko usiadłam na ziemi i nie zastanawiając się ani chwili dłużej zdjęłam buty.Moja kostka była teraz wielkości dwóch zaciśniętych pięści.Rozejrząłam się po domu.Wszędzie było ciemno.Paliłą się jedynie mała lampka na komodzie w przedpokoju.Wyglądało do dość upiornie.

Ja:Ale boli!!!-krzyknęłam.

Jednak nikt nawet nie raczył się mną zainteresować.-Halo!Jest tu ktoś?!Cisza.Gdzie się wszyscy podziali...-zastanawiałam się.
Zrzuciałam płaszcz i ciągnąc za sobą obolałą nogę,poczłapałam na górę.-Marcin,jesteś tu!Odezwij się!Jeśli chcesz mnie przestraszyć,to nic z tego!Cisza.
Postanowiłąm wejść do jego pokoju.Normalnie unikam tego miejsca jak ognia,ale teraz nie miałam wyjścia.Podeszłam do drzwi i delikatnie je uchyliłam...Po tym co tam zobaczyłam,stwierdziałam,że już nigdy nie wejdę do tego "zakazanego królestwa".Mój kochany braciszek siedział na łóżku i obściskiwał się z jakąś laską.Niespodziewanie poczułam jak batonik zbożowy podchodzi mi do gardła.

Ja:Ekhm...-chrząknęłam.
Marcin momentalnie odkleił się od panny i spojrzał na mnie z mordem w oczach.-Nie chcę Wam przeszkadzać,ale gdzie są rodzice?-spytałam.
M:Ojciec musiał zostać dłużej w pracy,a matka gdzieś wyszła.
Ja:Okey,czyli chata wolna!Widzę,że Ty już korzystasz...-uśmiechnęłam się.(brewki)
M:Taaa...Ale na przyszłość...Nie wchodź do mojego pokoju!A jak już  musisz to pukaj!!!
Ja:Wiesz po tym co dziś zobaczyłam nie mam najmniejszej ochoty tu kiedykolwiek wracać!-powiedziałąm z obrzydzeniem.
Zaraz potem obruciałam się na pięcie i wyszłam.Marcin zatrzasnął za mną drzwi,marudząc coś pod nosem.Przeszłam przez korytarz i udałam się do mojego pokoju.Rzuciałam się na moje,wielkie łoże,które teraz wydawało mi się jeszcze wygodniejsze.Spojrzałam na zegarek.Dochodziła 19.00.Zebrałam się w sobie i żeby nie zasnąć,postanowiłąm się odświerzyć.Wzięłam szybki prysznic i z bandażem w dłoni udałam się na balkon.Niebo pokryły błyszczące gwiazy,a ja rozkoszowałam się samotnością i nowym coverem 1D-"I'm yours".Opatrzyłam kostkę i wygodnie rozsiadłam się w fotelu.Pogrąrzyłam się w marzeniach gdy niespodziewanie usłyszałam irytujący głos mojego brata.
M:Siostra!Czego Ty słuchasz?Jaki chłam!Uszy Ci odpadną!-krzyknął wychylając głowę przez okno swojego pokoju.
Ja:Mój chłam,moje uszy...-odpowiedziałam spokojnie.Marcin nie podjął się już dalszej rozmowy.Nim się obejrzałam zniknął za zasłoną.Ta kąpiel oraz wieczór spędzony na świeżym powietrzu w świetle gwiazd tak bardzo mnie zrelaksował,że zupełnie zapomniałąm o mojej dzisiejszej porażce na castingu.Szkoda mi było nawet czasu na kłótnię z Marcinem.Podparłam głowę ręką i po kilku minutach zasnęłam.

Środek nocy...

Biegłam kretą Londyńską uliczką.Deszcz spływał po mojej twarzy i włosach,a wokół buchały płomienie ognia.Miałam wrażenie,że z każdą kroplą stawał się on potężniejszy.Nie potrafiłam się zatrzymać,czułam jakby moje nogi chciały mnie gdzieś zaprowadzić,wskazać kierunek.Nerwowo rozglądałam się w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak życia.Świat zatrzymał się w miejscu.Jedynie ja mogłam temu zaradzić. Wreszcie gdy zdołałam się  zatrzymać,zaczęłam histerycznie krzyczeć z nadzieją,że może jednak ktoś mnie usłyszy. W oddali słyszałam tylko echo moich słów.
Upadłam bezsilnie na ziemię i chcąc wyrawać się z tego miejsca,sięgnęłam po kawałek szkła,który leżał w pobliżu.Obruciałam go kilka razu w dłoni,po czym zaciskając wargi,przecięłam kawałek skóry.Nie zdąrzyłam nawet przyjrzeć się ranie,gdy usłyszałam czyjś szept.
Z przerażenia upuściłam szkiełko i spojrzałam za siebie.Ujrzałam wielką ścianę ognia,zza której wyłonił się wysoki chłopak w ciemnych włosach.Niczym super bohater wziął mnie na ręcę i przeprowadził przez bramę buchających płomieni.Przez moment czułam ciepło wypływające z jego serca.Byłam teraz w pełni bezpieczna.Objęłam szyję chłopaka,a on deliktanie się uśmiechnął,ukazując przy tym białe zęby.Spojrzałam przed siebie...
Znajdowałam się na pieknej polanie wśród żółtych kwiatów.Niznajomy odstwaił mnie na zimię i obracając kilka razy wokół własnej osi,przyciągnął do siebie,po czym namiętnie pocałował.Czułam Jego szybki oddech,który muskał moją twarz i zapach perfum, od których powoli się uzależniałam.Dłonie gładziły moje włosy oraz ramiona.Chłopak dał się ponieść emocjom i teraz pocałunki stawały się coraz gorętsze.Całował tak zmysłowo i czule...Jednak nie trwały to zbyt długo.Nagle oboje zauważyliśmy zarys mężczyzny.Był wysoki i dobrze zbudowany.Słońce oślepiało nas na tyle,że nie byliśmy w stanie dostrzec jego twarzy.Teraz złapał mnie za rękę i mocno ją ścisnął.Mogłoby się wydawać,że znał tożsamość tego człowieka i doskonale wiedział co zaraz nastąpi.Niespodziewanie mężczyzna wyciągnął z kieszeni pistolet i nim się obejrzałam padł strzał.Spuściłam wzrok...zauważyłam teraz obok moich stóp nieprzytomnego Harry'ego...  

Wreszcie dodałam!Nawet nie macie pojęcia jak trudno było mi napisać ten rozdział...Na początku:totalny brak weny,później-obowiązki domowe,następnie-zajęty komputer i tak w kółko!Jak pewnie zauważyłyście dodaję coraz rzadziej.:( Postaram się pisać sprawniej:* Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i odwiedziny:D I przypominam,im szybciej zobaczę dużo Waszych komentarzy(18) tym szybciej dodam kolejną część:)Pozdrawiam:***
                                                                                                                         Ms.Styles


19 komentarzy:

  1. Strzelam, że to sen, ale za to jaki straszny... Brrr!
    Fakt, musisz dodawać częściej! :D
    Kocham <333
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten sen - chyba sen - był świetny :)
    Opisy czułości... Mrrr <3
    Ja chcę więcej takich rozdziałów :D
    Faktycznie rzadziej, ale ja Cię rozumiem. Sama mam problemy z napisaniem czegoś :(
    Marze o tym, żeby ten Twój rzekomy brak weny udzielał się mi :D
    ściskam, baaaardzo mocno ^^
    Harry's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko ten sen-bo to musi być sen! Był straszny !Na początku tak awwww ja z Harry'm a potem o mało zawału nie dostałam czytając że nieprzytomny Hazza leży u mych stóp!
    Kobieto wziełąbym melise na uspokojenie ale skończyła się przy oglądaniu zdięć Malik'a <3333 Mniejsz.....Rozdział był zajekurczebisty <3333
    Zakochałma się <3333
    Megan musi być z Harry'm!!!!
    Oki a teraz zaczyna się szkołą to ja już dopilnuję żebyś częściej dodawałą!
    Kocham <3<3<3
    Ms.Malik

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku... jeszcze się nie otrząsnęłam z tego.. mam nadzieję snu.
    Matko, to było genialne... ♥
    Pisz szybciutko :***

    Kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę powiedz, że to tylko sen ! :)
    Rozdział świetny ;)
    Dodaj szybko next :)

    Mwahh <3

    OdpowiedzUsuń
  6. super super arz sie popłakałam
    dodaj nexta szybko prosze

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne dodaj szybko nastepny

    OdpowiedzUsuń
  8. Booooskie!! Po prostu I LOVE IT :******
    Sen po prostu powalający.
    Dostałam palpitacji serca, Harry nieprzytomny!!
    Wow, genialne.
    Pisz szybko!!!
    Jutro będzie się działo :D :D
    Domii Styles

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za zajebisty sen ^^ Też chcę taki - ale bez końcówki z 'Ka-Bum !' xd
    Powiedz mi, wytłumacz, przeliteruj najlepiej, jak można w takim momencie skończy ? Jak do jasnej cholery, no ?! ;D Czkam, czekam i jeszcze raz czekam na kooolejny rozdział. I naprawdę ślicznie piszesz. Czułam się tak jakbym była w tym śnie ^^ Ouuuh - to jest talencior. Zazdroszczę -,- No, ale co tam będę jeszcze pisać. Już chyba wszystko ;D
    Aaa i zapraszam na mojego nowego boga z opowiadaniem i Louis'ie ;) Jest już prolog, opis bohaterów i pieeeerwszy rozdzialik http://foreveryoungonedirection-a.blogspot.com/
    No, chyba już skończyłam mój wielce zacny komentarz. Będzie mi bardzo miło jak wpadniesz na tego nowego bloga itp. ^^ Asierozpisałm. xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale zajebiste! :D
    Może dodajesz rzadko ale jakie boskie rozdziały *.*
    Ahhh..a ten sen.. pocałunki z Harrym ♥.♥
    Ale jak przeczytałam o tym strzale to prawie zgon ;c
    Jak ty nie masz weny to ja jestem Kevinem! XD
    Pisz szybko nexta!
    Kocham ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Mraaauu ! KOCHAM TEGO BLOGA/.

    OdpowiedzUsuń
  12. W sumie szkoda, że to nie sen, byłoby ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na kolejną część :D

    OdpowiedzUsuń